1. Picie białej herbaty, ale z zachowaniem zasad Sztuki, daje potwornego kopa i to zarówno jeśli chodzi o inspirację jak i o zawartość kofeiny krwi w kofeinie.
2. Czytanie "umysłem nieświadomym" poradników motywacyjnych przynosi rezultaty, w postaci nakręcenia biznesowego. ViaAgendi dziękujemy za miłe szkolenie.
3. Pióro jest silniejsze od miecza... jeśli chodzi o zapisywanie pomysłów na strategię sprzedaży nowo stworzonych szkoleń z cyklu "IT w domu i zagrodzie"... pod warunkiem, że potrafisz sięgnąć po nie po ciemku i dorwać jakąś kartkę papieru.
4. Do moich ulubionych rozszerzeń firefoxa (Adblock Plus, Filterset.G, Sun Cult, Forecastfox Enhanced) dołączyły:
Niestety tylko Redmondowy PicLens - który robi wrażenie na pannach (i poza tym jest to jego główne zastosowanie). Hmm jednak warto zobaczyć
oraz
Potrafiący zdziałać cuda Fasterfox - jeśli lubisz siedzieć przy kawie z jakimś nędznym WiFi - to cudo potrafi podkręcić net w miły sposób.
A jeśli jesteśmy przy WiFi. Jak wiecie czasem robię przegląd marek. Zdecydowanym liderem są nadal "Widzi misie", ale dziś - w kategorii wpadki - Wi & Fi Consulting - co oznacza WIndykacja i FInanse :) - a już myślałem, że sieci ktoś robi...
Bo to jest trochę tak, że jak się obserwuje naturę, to dochodzi się do wniosku, że ona lubi kicz. Zobaczcie zachody słońca np. dziś - bardzo, proszę ja was, różowe to niebo było... No i niby ok tylko jak się włączy jeszcze do tego człowiek i jak umieści na tymże tle ultrafioletową świetlówkę do szyldów to obserwator jedyne co może zrobić - to skupić się na tym menu dzisiejszym, co je już oglądać w 3d zaczyna - if you catch my drift...
Okazuje się, Wenus nie jest brunetką jak podejrzewałem... Ale jej włosy mają nader interesujący kolor... Takiego zainteresowania w sobie dla koloru jej włosów nie podejrzewałem... Za to podejrzewam, że gdyby Boticelli ją widział, na pewno kolor jej włosów zostałby uwieczniony na obrazie. Choć może być też tak, że tempera nie dałaby rady...
Spróbuję in order of appearance... Po pierwsze dziękuję Shotu i Marcie za przedstawienie mnie płycie Habakuka, już mam trzy :). Bębny kupię jutro... :). Po drugie Barbarze za nazwanie ratlerka w sposób słuszny: "... i ta pani miała takiego zupgradeowanego robala...". Po trzecie panu Maciejkowi za wyciągnięcie na wyrypę kajakową - za 2 tygodnie white water na Mazowszu - oj będzie się działo.
Jednym słowem jak widzicie zajmuję się doktoratem. Tak bardzo. Bardzo tak. Tak.
Okazuje się moja droga, że to, w zasadzie jest piosenka... Autorstwa pani, która się nazywała Eartha Kitt, z roku 1953, zatytułowana Oh John (Fred Ebb / Philip Springer).
Oh John, please don't kiss me Oh John, please don't kiss Oh John, please don't Oh John, please Oh John Oooh Oh John, please don't hold me Oh John, please don't Oh John, please don't Oh John, please Oh John Oooh I keep thinking we only met an hour or two ago Though I like you, I mustn't let you No, no, no, no, no Oh John, please go home now Oh John, please go home Oh John, please go Oh John, please Oh John Oooh (Orchestral Break) Oh John, please go home now Oh John, please go home Oh John, please go Oh John, please Oh John Oooooh
Pierwszy raz mi się zdarza na wykładzie, że instancja encji Wykładowca nie bardzo jaży o co chodzi w wykładanym przedmiocie... Pomimo mózgotłuka zaliczyłem 2,5h zdrowego snu - a wpiątek egzamin TAK. Właśnie rozmawiamy o źródłach z aktywnością wewnętrzną - i to w zasadzie ma sens ale jak się na tym skupić to wszystko się rozmywa, rozłazi i generalnie nie jest wkaszalne. A najbardziej niewkaszalne jest to, że Pani Ch, czyta swoje slajdy (ten piękny różowy schemat kolorów) i się myli, a myli się tak często, że już nie wiadomo, czy ta trwałość, to będzie ulotna trwałość, trwała trwałość, nietrwała trwałość czy może wogóle nie o to chodzi...
Aby wykazać nieco aktywności, bo przecież nie godzi się spać przed monitorem w 2-gim rzędzie postanowiłem napisać podziękowania:
Dla Panny Joasi, za wierszyk z odpadającym wyrazem, i za zabranie, mnie na nieco odmienną imprezę, wciąż nie mogę wyjść z zachwytu (or razu zaznaczam, że chodzi o zdziwko dotyczące osoby, a nie orientacji)... Ponadto nadal czuję się "brzydki ale dobry" :).
Bo najfajniej jest wtedy, gdy nie bardzo rozumiejąca obcy język koleżanka, wpada na pomysł napisania na przywieszce identyfikacyjnej, funkcji jaką ktoś pełni w hierarchii wydziału - ponieważ student się nie mieści to powstaje skrót: "PhD stud". W sumie nie bardzo wiem czy traktować, to jako reklamę czy jako co...
Niektórych odsyłam do słownika - np.: Exeter, który mówi:
[stʌd] słup, słupek, stojak, spinka, kolczyk, ozdobna główka (gwoździa, śruby), korek (na bucie piłkarza), stadnina, ogier, seksualnie aktywny mężczyzna