Pierwszy raz mi się zdarza na wykładzie, że instancja encji Wykładowca nie bardzo jaży o co chodzi w wykładanym przedmiocie... Pomimo mózgotłuka zaliczyłem 2,5h zdrowego snu - a wpiątek egzamin TAK. Właśnie rozmawiamy o źródłach z aktywnością wewnętrzną - i to w zasadzie ma sens ale jak się na tym skupić to wszystko się rozmywa, rozłazi i generalnie nie jest wkaszalne. A najbardziej niewkaszalne jest to, że Pani Ch, czyta swoje slajdy (ten piękny różowy schemat kolorów) i się myli, a myli się tak często, że już nie wiadomo, czy ta trwałość, to będzie ulotna trwałość, trwała trwałość, nietrwała trwałość czy może wogóle nie o to chodzi...
Aby wykazać nieco aktywności, bo przecież nie godzi się spać przed monitorem w 2-gim rzędzie postanowiłem napisać podziękowania:
Dla Panny Joasi, za wierszyk z odpadającym wyrazem, i za zabranie, mnie na nieco odmienną imprezę, wciąż nie mogę wyjść z zachwytu (or razu zaznaczam, że chodzi o zdziwko dotyczące osoby, a nie orientacji)... Ponadto nadal czuję się "brzydki ale dobry" :).