:e:coutopia
7.01.2009, 9:49:51 (87) Nasze najnowsze dzieło

A jakbyście chcieli wiedzieć, czym zajmuję się po godzinach w godzinach pracy, to nasze dziecko jest tu: ziemianarozdrozu.pl. You're most welcome. Bawcie się dobrze Drodzy!

21.07.2008, 23:29:22 (86) Notes to self...

1. Picie białej herbaty, ale z zachowaniem zasad Sztuki, daje potwornego kopa i to zarówno jeśli chodzi o inspirację jak i o zawartość kofeiny krwi w kofeinie.

2. Czytanie "umysłem nieświadomym" poradników motywacyjnych przynosi rezultaty, w postaci nakręcenia biznesowego. ViaAgendi dziękujemy za miłe szkolenie.

3. Pióro jest silniejsze od miecza... jeśli chodzi o zapisywanie pomysłów na strategię sprzedaży nowo stworzonych szkoleń z cyklu "IT w domu i zagrodzie"... pod warunkiem, że potrafisz sięgnąć po nie po ciemku i dorwać jakąś kartkę papieru.

4. Do moich ulubionych rozszerzeń firefoxa (Adblock Plus, Filterset.G, Sun Cult, Forecastfox Enhanced) dołączyły:
Niestety tylko Redmondowy PicLens - który robi wrażenie na pannach (i poza tym jest to jego główne zastosowanie). Hmm jednak warto zobaczyć
oraz
Potrafiący zdziałać cuda Fasterfox - jeśli lubisz siedzieć przy kawie z jakimś nędznym WiFi - to cudo potrafi podkręcić net w miły sposób.

A jeśli jesteśmy przy WiFi. Jak wiecie czasem robię przegląd marek. Zdecydowanym liderem są nadal "Widzi misie", ale dziś - w kategorii wpadki - Wi & Fi Consulting - co oznacza WIndykacja i FInanse :) - a już myślałem, że sieci ktoś robi...

17.07.2008, 22:09:41 (85) Róż paryski majtkowy paryski...

Bo to jest trochę tak, że jak się obserwuje naturę, to dochodzi się do wniosku, że ona lubi kicz. Zobaczcie zachody słońca np. dziś - bardzo, proszę ja was, różowe to niebo było... No i niby ok tylko jak się włączy jeszcze do tego człowiek i jak umieści na tymże tle ultrafioletową świetlówkę do szyldów to obserwator jedyne co może zrobić - to skupić się na tym menu dzisiejszym, co je już oglądać w 3d zaczyna - if you catch my drift...

10.07.2008, 12:36:31 (84) Wczoraj spotkałem się z Wenus...

Okazuje się, Wenus nie jest brunetką jak podejrzewałem... Ale jej włosy mają nader interesujący kolor... Takiego zainteresowania w sobie dla koloru jej włosów nie podejrzewałem... Za to podejrzewam, że gdyby Boticelli ją widział, na pewno kolor jej włosów zostałby uwieczniony na obrazie. Choć może być też tak, że tempera nie dałaby rady...

6.07.2008, 19:17:11 (83) Meny senk ja

Spróbuję in order of appearance... Po pierwsze dziękuję Shotu i Marcie za przedstawienie mnie płycie Habakuka, już mam trzy :). Bębny kupię jutro... :). Po drugie Barbarze za nazwanie ratlerka w sposób słuszny: "... i ta pani miała takiego zupgradeowanego robala...". Po trzecie panu Maciejkowi za wyciągnięcie na wyrypę kajakową - za 2 tygodnie white water na Mazowszu - oj będzie się działo.

Jednym słowem jak widzicie zajmuję się doktoratem. Tak bardzo. Bardzo tak. Tak.

23.06.2008, 18:36:57 (82) Wierszyk Panny Joasi - wziontek z Kopernika

Okazuje się moja droga, że to, w zasadzie jest piosenka... Autorstwa pani, która się nazywała Eartha Kitt, z roku 1953, zatytułowana Oh John (Fred Ebb / Philip Springer).

Oh John, please don't kiss me
Oh John, please don't kiss
Oh John, please don't
Oh John, please
Oh John
Oooh

Oh John, please don't hold me
Oh John, please don't
Oh John, please don't
Oh John, please
Oh John
Oooh

I keep thinking we only met an hour or two ago
Though I like you, I mustn't let you
No, no, no, no, no

Oh John, please go home now
Oh John, please go home
Oh John, please go
Oh John, please
Oh John
Oooh

(Orchestral Break)

Oh John, please go home now
Oh John, please go home
Oh John, please go
Oh John, please
Oh John
Oooooh

23.06.2008, 18:30:41 (81) Trwałość: nietrwała...

Pierwszy raz mi się zdarza na wykładzie, że instancja encji Wykładowca nie bardzo jaży o co chodzi w wykładanym przedmiocie... Pomimo mózgotłuka zaliczyłem 2,5h zdrowego snu - a wpiątek egzamin TAK. Właśnie rozmawiamy o źródłach z aktywnością wewnętrzną - i to w zasadzie ma sens ale jak się na tym skupić to wszystko się rozmywa, rozłazi i generalnie nie jest wkaszalne. A najbardziej niewkaszalne jest to, że Pani Ch, czyta swoje slajdy (ten piękny różowy schemat kolorów) i się myli, a myli się tak często, że już nie wiadomo, czy ta trwałość, to będzie ulotna trwałość, trwała trwałość, nietrwała trwałość czy może wogóle nie o to chodzi...

Aby wykazać nieco aktywności, bo przecież nie godzi się spać przed monitorem w 2-gim rzędzie postanowiłem napisać podziękowania:

Dla Panny Joasi, za wierszyk z odpadającym wyrazem, i za zabranie, mnie na nieco odmienną imprezę, wciąż nie mogę wyjść z zachwytu (or razu zaznaczam, że chodzi o zdziwko dotyczące osoby, a nie orientacji)... Ponadto nadal czuję się "brzydki ale dobry" :).

9.05.2008, 14:24:14 (80) Konferencje szmencje...

Bo najfajniej jest wtedy, gdy nie bardzo rozumiejąca obcy język koleżanka, wpada na pomysł napisania na przywieszce identyfikacyjnej, funkcji jaką ktoś pełni w hierarchii wydziału - ponieważ student się nie mieści to powstaje skrót: "PhD stud". W sumie nie bardzo wiem czy traktować, to jako reklamę czy jako co...

Niektórych odsyłam do słownika - np.: Exeter, który mówi:

[stʌd] słup, słupek, stojak, spinka, kolczyk, 
ozdobna główka (gwoździa, śruby), korek (na bucie piłkarza), 

stadnina, 
ogier, 

seksualnie aktywny mężczyzna

25.01.2008, 9:03:10 (79) Micro, Soft.

No bo scyzoryk się w kieszeni otwiera... Stawiasz stację roboczą [pdf] - między innymi do GIS'u, potrzebujesz do tego dowolnej Windy. Dowolnej teoretycznie bo:
Pierwsze: musi być w sprzedaży (Vista Business)
Drugie: musi obsługiwana być przez program GIS'iarski (XP Pro x64)
Trzecie: musi obsługiwać nie tylko 32 aplikacje ale także 16 bitowe instalatory (XP Pro).

W ten oto sposób, żeby skorzystać z 1 programu (krytyczny dla doktoratu) muszę kupić 1 system operacyjny i 2 downgrade'y po to, żeby od najniżejszych XP Pro wejść do bardziej rozwiniętych - a wszystko tylko dlatego, że Mały Miętki nie opublikował pakietu wspierającego 16 bitowe aplikacje (ps. Program GIS'iarski ma 32 bitowy instalator w nowszej wersji za 30000PLN czy cuś takie, co jest mocno abstrakcyjną kwotą - skoro w zakładzie zostało 20PLN do marca - Tak moi drodzy this is my last term na Uniwersytecie Znikającym). Tak czy owak niektóre firmy to mają zajefajną strategię sprzedaży.

18.01.2008, 19:32:21 (78) Dobrodziejstwa Microsoftu

Generalnie a propos wyczynów tejże firmy powiem tak... Wszystkie problemy da się załatwić jednym stwierdzeniem: "It's not a bug. It's a feature."

18.01.2008, 18:29:00 (77) Za dużo kofeiny, za mało snu...

Powiedziała pani "Relacja Wielo-Wieloznaczna Na Wielu Poziomach Wieloznaczności"... I to była prawda... Po napisaniu 4 procedur w PL/SQL'u i T-SQL'u (taka pisownia obowiązuje w Szkole) ledwo żyję. Postanowiłem poszperać w skrawkach i znalazłem to - no bajer.

Pocieszam się, że już niedługo impra w Mandali, wyjazd na projekt i inne atrakcje... Głownie fotograficzne. Więcej będzie jak wytrzeźwieję wrócę wytrzwrócę. Trzymka.

16.01.2008, 18:13:34 (76) No tak... In times of toruble zawsze dostajemy głupawki...

Dzięki Multimedialnemutomowi zobaczyłem to: ... . Moje zycie nigdy nie było już takie samo.

10.01.2008, 22:09:07 (75) Dick, Philip, K.

No i szukam powieści jego, podobno najdoskonalszej... Przynajmniej wg. Lema... Pisać - najdoskonalszej. Wychodzi mi to.

7.01.2008, 19:20:55 (74) Dużo się ostatnio dzieje...

Powiem tylko tyle - w innowacji fascynujące jest to, że ludzie odkrywają coś jednocześnie... Po Mediolanie i Londynie kiedy Voucher na WiFi był za drogi... Z przyjemnością przeczytałem jakże pouczającą prezentację.

Bawcie się dobrze bo Europejczycy lubią laptopy w samolocie :)

7.12.2007, 23:56:03 (73) War on error (?) - a przyjmujecie doborowe, ochotnicze kontyngenty...

...uzbrojone po zęby w przekleństwa, przekleństwa i jeszcze więcej przekleństw, Wściekłe Niemieckie Dzieci, Małe Kichające Pandy oraz Jednoskrzydłe F15? Bo po tym jak Wielki Pan Profesor napisał wykład o programowaniu w C++ i usiłujemy napisać to, co on proponuje to nie robimy nic innego jak wszystko powyżej - debugowanie nie miało sensu - napisaliśmy od początku walczymy. War on error naszą wojną!

Do kaaaawaaaaleeeeriii wstąpiiić chciałem...

7.12.2007, 23:30:27 (72) Canon 50 - a w zasadzie A2E

Bo jak człowieka kłopoty spotkają to na całej linii. Najgorsze jest to, że teraz albo tracę wszystko albo zostaje po staremu - oczywiście w sensie materialnym. Bo w sensie duchowym to już dawno wszystko straciłem (30.09)...

Ech...

Na mikołajki kupiłem sobie następcę maszynki obrazkowej która umarła, a była mi wierną towarzyszką wypraw. Przeżyła w prawdziwe katusze przy polowaniu na Zwierza [bóbr]... Ale okazuje się, że PItaszków w Tatrach już nie sfotografowała... Tak więc w cenie zupełnie niespodziewanej (no to ja teraz rozumiem, że za kieszonkowe młodzież może aparat dobry kupić... nie tak, jak za Naszych Czasów (pamiętacie?) » zawsze chciałem to powiedzieć). Jak za dawnych czasów natomiast nastąpiło targowanie i wymiany sprzętu i efekt jest tego taki, że jeszcze statyw wymieniłem - Maciuś dostał poprzedni

Jutro plener - nawet nie wiecie jak dawno ja tego nie robiłem... Effects, after effects itp. itd. będą.

Znów za pływanie się wziąłem i to w wielu aspektach. Bo wiecie jak się zastępstwa na basenie ma (sic!) to nic innego nie pozostaje jak jakiś kilometr myknąć. A do tego jak się zebraliśmy w jacuzzi to już poszło... Pogoria 2008 - zdecydowanie, rejs do Arktyki i/lub Antarktyki w 2007 zdecydowanie... Lekcja live z za 66°33" - zdecydowanie. Sugestie dotyczące sponsorów przyjmuję o każdej porze dnia i nocy - numer znacie?

18.10.2007, 12:32:24 (71) Młoda dziewiętnastoletniawieczna dyscyplina...

Taka jedna anegdotka znad czytania materiałów naukowych od Augusta Comte'a... A swoją drogą możecie obstawiać czy w 3h przeczytam 900 stron...

Kolega siedzi przy kompie i pomstuje...
Dialog:

M: Czego szukasz?
F: Nieśmiertelności...
M: Próbowałeś gógla?

... Znalazł.

Dobre. Urna nasza mać

27.08.2007, 11:15:26 (70) Z przykrością żegnamy...

Długoletniego współpracownika, przyjaciela podroży, otwieraczkę do piwa, młotek kiedy trzeba było PP, no i oczywiście szkiełko, przez które zdarzyło mi się zrobić niesamowite zdjęcia zarówno osobom jak i krajobrazom. Poległ na polu na plaży chwały z gromkim chrzęstem wartym niejednego gruchototrabanta, podczas wyżywu artystycznego "Gruss aus Zopott". Ech był było byłabył to nasz drogi obiektyw Sigma 28-105 R.I.P (a raczej na złomie).

Żesz w mordę czy zawsze wszystko musi się psuć na raz?

27.08.2007, 11:04:29 (69) O wyprawie na pustynię...

... I jedziemy przez pustynię, taka droga równa, nowa... W Polsce takich nie ma...

... ale w Chinach jest. Tam musi być jakaś cywilizacja.

24.08.2007, 12:12:48 (68) Jak napisać doktorat na wydziale geografii...

Wstać o 6:30 rano
Wsiąść w autobus 116 i bez przeszkód dotrzeć na Wydział
Ustawić do kopiowania dane, które przemieliła Stacja robocza (Celsius V840 - 2X Opteron 2GHz, 8Gb ramu i inne takie)
Naprawić filesystem w związku z faktem powyżej...
W związku z długim czasem oczekiwania wyjść po gazetę...
Naprawić to wszystko co psuje filesystem
Wyjść na kawę
Wrócić i poczytać czekając, aż skończy mielić...
Popatrzeć jak Windows się wali...
Pokibicować Kolejnej Poważnej Awarii
Złożyć papiery na studia podyplomowe z IT
Iść do domu a potem na basen...

* To co nieskreślone mówi samo za siebie. Bo jak ktoś w takim trybie od 14 dni działa, to zaczyna się zastanawiać gdzie kończy się doktorat z geografii a zaczyna doktorat z informatyki... Tak?

23.08.2007, 10:46:39 (67) Poważni naukowcy ...

... zajmują się poważnymi problemami. więc nie mogłem się powstrzymać, przed opublikowaniem zaproszenia do udziału w POWAŻNYM projekcie naukowym. Może ktoś z Szanownych Czytelników, kto nie posiada zmywarki do naczyń dołączy? Uposażenie całkiem w porządku... No i ranga instytucji...

W takich chwilach człowiek przestaje się zastanawiać nad finansowaniem nauki... i zamierza zwiać do biznesu.

20.08.2007, 15:44:37 (66) Czasem mam wrażenie...

... że jedyne serwery jakie działają, to moje serwery i jak tu nie blogować w takich chwilach?

Serdecznie pozdrawiam Panów Administratorów Sieci Uniwersytetu Warszawskiego, szczególnie za udostępnienie w dniu dzisiejszym transferów na poziomie 4,9 Kb/s. Ja rozumiem, że filmy trzeba ściągać ale dlaczego akurat po tym samym łączu co moje...

Żesz w mordę..

19.01.2007, 9:44:38 (65) Sie dzieje...

... aż dachy lecą. Jak się nie ma czasu to człowiek zaczyna mieć takie marzenia, że dobre towarzystwo K., jakaś dobra książka, jakaś czekolada w płynie zaprawiona ... żeby jeszcze jakaś muzyka w tle - o tego szczególnie mi brakuje...

A tu proszę szanownych czytelników od kiedy Projekt (tm) zmienił się w M(Ś)P, od wtedy właśnie zajmuję się produkowaniem dokumentów absorbcyjnych (i nie chodzi tu o fakt, że papier - a więc i dokumenty - dobrze chłoną wodę, chodzi o papier, który chłonie kasę z UE), VAT'ów R lub 7 lub dowolny inny numer i nie bardzo mam czas na słuchanie. Nie mam także możliwości, N6320 padła - no słuchawki padły, wiecie... pęd o klamkę i już tylko w prawej słychać. Generalnie nie wiem też co by tu w słuchawkę wrzucić, więc jeśli macie coś dobrego to podeślijcie proszę bo głoda mam.

W czasie kiedy nie biadolę nad brakiem czasu zastanawiam się jak najefektywniej wykorzystać dotację od UE. I tak, zupełnie sprzeczne dokumenty można znaleźć w sieci i bardzo trudno jest wybrać... czy 2 x opteron 2212 (aka Celsius V840), czy 2 x opteron ale 2-rdzeniowy, czy może amd, w ogóle, na drzewo. No i czy raid działa dobrze z ubuntu i czy to w ogóle wszystko ma sens. A jaka karta grafiki (tu też totalnie sprzeczne analizy) to już zupełnie nie wiem.

Na podstawie analizy rynku stwierdzam, że doradcy ds. rozwiązań IT działają na zasadzie kup pan cegłę i zupełnie nie ma znaczenia, że nic nie budujesz... Bo to, że jak panu mówisz, że potężną grafikę robić będziesz a on ci proponuje standardowy układ taki co to na płycie głównej siedzi to krew Cię zalewa...

Więc ja zostawię Czytelników z tym przy nudnym wpisem i pójdę robić kolejne dokumenty...

17.11.2006, 9:02:59 (64) Kuuuuupujcie, kupujcie, kupujcieeeeeee!!!!

Przygodę z allegro.pl czas zacząć. Na początej 2 stare mapy... zobaczcie:
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=142968883
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=142971370

17.07.2006, 13:06:03 (63) Znaczy, że co...?

Mój thunderbird wyświetlił niecodzienną informację...

Znaczy, że co? Przeczytałem więcej niż dostałem? Znaczy, że wogóle przeczytałem? I jeśli tak to co?

26.05.2006, 9:27:42 (62) Walka trwa...

Z okazji wizyty Ojca Świętego, Miasto (tm) postanowiło rozegrać kolejną rundę wojny przeciw rowerzystom... Bo wiecie jak Gość w dom to z jednej strony chcielibyśmy, żeby spory ucichły, z drugiej jednak dobrze jest pokazać Drogiemu nam, że umimy walczyć. No i przecie tradycyjnie polskie przysłowie mówi: "Ordnung Muss Zein"

W związku z powyższym rowerzysta chcąc przejechać kawałek swej drogi metrem (co, jeśli niema tłoku jest jak najbardziej dozwolone i pochwalane przez jakże popierających ruch rowerowy Włodarzy Miasta (tm), Obsługę Metra oraz innych Stakeholder'ów) dziś napotyka dziwny zakaz poruszania się z tym pojazdem w środkach komunikacji publicznej... bo wiecie... pada - to można takiego psikusa zrobić...

Dziś około 8:30 siedziałem sobie w pustym wagonie Metra czytając Dylematy. Kiedy nieco zdenerwowany faktem, że pociąg nie odjechał od razu ze stacji podniosłem wzrok, zobaczyłem następującą scenkę.

1. Rowerzysta po dyskusji z obsługą metra udaje, że wychodzi...

2. ... wraca jednak i z diabelskim uśmieszkiem przypina za pomocą U-Lock'a swoją maszynę do tablicy informacyjnej na peronie, po czym spokojnie wsiada do wagonu.

Zainteresowany tym zdarzeniem postanowiłem wysiąść z pociągu i poczekać na następny, w międzyczasie obserwując całe zajście (zdjęć nie będzie - bateria w telefonie padła)

3. Metro oddala się z ogłuszającym dźwiękiem stali trącej o stal...

4. Obsługa techniczna Metra zauważa Obiekt Niepowołany Znajdujący się Na Peronie (tm) i wzywa posiłki...

5. Po chwili stacja Metro Ratusz wygląda tak: 2 facetów z Obsługi Metra (tm), 6 Strażników Miejskich oraz 2 Policjantów z wielkim zakłopotaniem wskazuje na Obiekt. Szczególne zainteresowanie budzi U-Lock... pada pytanie: ciąć?

Na twarzach zgromadzonych odbija się odwieczny dylemat... Czy Władza Może? Po raz kolejny okazuje się, że bezmyślność Włodarzy Tego Miasta (tm) odbija się negatywnie na maluczkich... Nie tylko muszą być nieżyczliwi ale o 8:30 muszą szukać piłki do metalu i to na stacji metra... Pociesza fakt, że z U-Lockiem tak łatwo nie pójdzie...

Pikanterii całej scenie dodaje żółta kaczucha przypięta do kierownicy roweru, która budzi nie tylko zakłopotanie - na twarze zgromadzonych pada cień strachu... Przecie w obecnej Sytuacji Politycznej (tm) Kaczek wycinać nie wolno! Bracia rowerzyści zdobywają kolejny punkt.

Niestety do następnego metra musiałem wsiąść, nie powiem wam więc jak się skończyła ta sytuacja. Może właściciel roweru się odezwie? Zapraszam do działu kontakt.

20.04.2006, 11:30:12 (61) Wiosna idzie...

...więc na trasach...


Można też zmienić ogumienie w samochodzie bo wiecie jak się ma taką trąbkę to trzeba na 3-4 spuszczać powietrze z kół, żeby się odezwała...


I jeszcze Thisisbroken...

19.02.2006, 22:09:10 (60) Kronika wieczornych zakupów...

Po pierwsze idziemy kupić kabel do N6230, bo wkurza nas transfer zdjęć przez IrDę (jak wysłuchaliście 256 razy windowsowego dźwięku "pyk" to rozumiecie o czym mówię...

Po drugie idziemy kupić opaskę "Spieprzaj dziadu", bo popieramy działalność hospicjów

Po trzecie idziemy kupić znaczek z kaczką ale jedyne co znajdujemy to to... Więc nie kupujemy. Może dacie cynk z fajniejszym znaczkiem (nie żeby ten niefajny był)?

Po czwarte idziemy spać bo, bo snu nie da się kupić...

15.02.2006, 19:20:09 (59) No luv 4 Google, Yahoo i kogo jeszcze?

Jaaaak bardzo na fali ostatnich dyskusji o wolności słowa... pojawia się bojkot gógla za zbudowanie wyszukiwarki wycinającej niektóre strony... Jak widać The Great FireWall of China nadal jest oblegany ale ma się dobrze. Tylko pytanie czy zamykanie ludziom oczu (wiadomo nie ma w necie to wogóle nie ma) w gospodarce opartej na informacji (tm) jest sensowne, ba czy to nie spotęguje tylko fali zalewającej Chiny (w tamach też są dobrzy).

Jednak jakbyscie chcieli wiedzieć to nie pierwsze hmm dziwne akcje ze strony gógla bo było jeszcze np.: to i to ...

24.11.2005, 10:33:25 (58) Przebywanie z Shotem źle(?) się kończy...

A. wodząc palcem po antarctos'ie: Wiesz bo ja myślałam, że jak komputer ma taki znaczek (Think Pad) to od razu ma linuxa (pokazuje na znaczek Designed for Windows XP

A nastepnie: Tak, tak najlepiej to sobie pośmiewisko z koleżanki na blogu zrobic...

...

Następnie A. zajęła się studiowaniem publikacji Fundacji Wspierania Wsi i widząc notkę o Autorze stwierdziła: A kto pisał taki nekrolog?

24.11.2005, 10:12:20 (57) Z dialogów nauczycielsko-uczniowskich...

Nauczyciel geografii opowiada o metodach organoleptycznego badania gleb. Zainteresowana uczennica pyta:
A Pan gryzł kiedyś ziemię?

Jedna z uczennic po raz 123 prosi o powtórzenie... i spotyka ją krytyka koleżanki:
Weź nie gadaj jak paplesz!

Nauczyciel o pisowni wyrazu "dywidenda":
To się czyta jak się słucha...

12.11.2005, 15:04:50 (56) The falling leaves of red and brown...

Napadają nas Kosiarze Umysłów...... Pracować już się nie da...

9.11.2005, 21:10:45 (55) The falling leaves float through my window...

Wszystko pięknie, ale prawda jest taka, że oto nastał sezon na kolejne oblicze Kosiarzy Umysłów...

24.10.2005, 11:30:27 (54) Komentarz polityczny dnia...

...autorstwa T.Z.: "Kaczyński hmmm... przynajmniej mniej telewizji będę oglądał... i na gazetach zaoszczędzę..."

20.10.2005, 22:22:14 (53) Happy Birthday Kermit

Jedna z najbardziej udanych postaci Jima Hensona obchodzi dziś 50 urodziny... Jeju ja nie wiedziałem, że on taki stary jest... Wszystkiego naj... Kermit ziom!

A Q pamięci:
Muppet Central
muppets.com

20.10.2005, 20:57:14 (52) Drobne włóczęgi

Włócząc się ostatnio w Wyśmienitym Towarzystwie, odkryłem graffiti Klubu Gaja, na temat programu ochrony Naszej Osiowej Rzeki:

   

26.08.2005, 20:31:18 (51) Kręci się Ziemia wokół Słońca i dzieje się... (za)dużo

W związku z zaistniałym zakręceniem rzeczywistości w ecoutopii nastąpił mały zastój, nie żeby nic się nie działo (poza samym zakręceniem)...

W tym miesiącu zostałem: fotoreporterem w jednym czasopiśmie, nauczycielem, księgarzem tymczasowym. Pozostaję nadal: wspinaczem, programistą, rowerzystą, wariatem. Zamierzam zostać: stypendystą, tancerzem, właścicielem firmy... To tak skrótowo i syntetycznie, w razie nadmiaru czasu będę stopniowo rozwijał.

Inni też nie śpią jak widać...

Shot wraz ze swoją piękniejszą połową wybrał się na wakacje czego owocem jest Galeria Panny Thoughtscriber.

Jeff put a lot of his photographs from our course in Florence + a lot of other stuff into Web Album.

Jedyną niezmienną rzeczą jest współpraca z "NE Polską" gdzie wszystko załatwia się jutro, w przyszłym tygodniu, w przyszłym miesiącu itp. Aczkolwiek nie mogę narzekać... Człowiek, z którym byłem umówiony dziś, w pewnym parku narodowym, poinformował mnie, że go nie będzie zanim wsiadłem do pociągu, a nie kiedy byłem na wysokości Augustowa jak to ma w zwyczaju... Aż się zdziwiłem...

6.08.2005, 17:24:56 (50) Piątkowy wieczór z Lifeview FlyVideo 98

Dawno dawno temu, kiedy Mainframe działał na procesorze Pentium 200MMX, sprawiłem sobie kartę telewizyjną. Od czasu uruchomienia Arctosa karta leżała sobie grzecznie i się kurzyła (jakieś 4 lata). W ramach relaksu postanowiłem wmontować to cudo z powrotem... Rozpoczęcie eksperymentu: 21:35, 05.08.2005, zakończenie eksperymentu: 17:00, 06.08.2005, przerwa na sen 3:00 - 12:00 :o) .

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że w Ubuntu mimo początkowych problemów działa wszystko, obraz jest kolorowy i w ogóle jest fajnie. W Windzie, na oryginalnych sterownikach producenta, uzyskałem obraz czarno biały z syfnym dźwiękiem hmmm... Linux power!

Instalację myknęliśmy zgodnie z wytycznymi BTTV HowTo oraz V4L Viki. Modyfikacja dotyczyła jedynie tego, że bttv został po starcie usunięty (sudo rmmod bttv) po czym został zainstalowany z numerem karty (sudo modprobe bttv card=36). Z aplikacji wrzuciłem tvtime, XMMS-FMRadio i już.

6.08.2005, 16:29:40 (49) 3,47 zł za e-maila

Miał być rozwój tak? A chyba będzie kicha. Zresztą sami zobaczcie. A czy to nie jest tak, że internet jako społeczność, poradzi sobie np. tworząc niezależne serwery DNS? Czy znów zrezygnujemy z przyświecających internetowi wartości (miało być za darmo i miało być w poszanowaniu wolności...).

Amerykanie broni swej dominacji i zarzucają "biurokratom z ONZ" chęć opodatkowania internetu (mówi się m.in. o uniwersalnym podatku od e-mali, który byłyby przeznaczany na rozwijanie interentu w krajach Trzeciego świata).

Jesienią państwa członkowskie ONZ mogą zdecydować o nowej strategii rozwoju internetu. Amerykanie już zapowiadają, że będą te plany zwalczać. Szykuje się prawdziwa wwwojna światowa.

...

Jeśli ONZ i władze USA nie znajdą jakiegoś kompromisu, może dojść do międzynarodowej rebelii. Niektóre kraje, np. Chiny, którym bardzo nie podoba się wolność słowa panująca w internecie grożą stworzeniem drugiej sieci omijającej amerykańskie łącza i serwery.

6.08.2005, 14:24:24 (48) Wpis potyliczny polityczny

Jak wskazywał kiedyś Shot, użytkowanie takiego, a nie innego serwera www, może być deklaracją za Tymi Dobrymi (tm) lub Tymi Złymi (tm) :o). W związku z kampanią wybiórczą, postanowiłem sprawdzić kto używa czego...

loup@arctos: /home/loup
loup@arctos:~ $ curl -Is www.platforma.org ¦ grep Server Server: Apache loup@arctos:~ $ curl -Is www.pis.org.pl ¦ grep Server Server: IdeaWebServer/v0.21 loup@arctos:~ $ curl -Is www.samoobrona.org.pl ¦ grep Server Server: IdeaWebServer/v0.21 loup@arctos:~ $ curl -Is www.lpr.pl ¦ grep Server Server: Apache loup@arctos:~ $ curl -Is www.sdpl.org.pl ¦ grep Server Server: Apache loup@arctos:~ $ curl -Is www.sld.org.pl ¦ grep Server Server: Apache/1.3.33 (Unix) PHP/4.4.0 mod_ssl/2.8.22 OpenSSL/0.9.7d loup@arctos:~ $ curl -Is www.psl.org.pl ¦ grep Server Server: Apache-AdvancedExtranetServer/2.0.48 loup@arctos:~ $ _


Ciekawe, że najwięksi Pieniacze Kanapowi (tm), używają czegoś, co nazywa się IdeaWebServer (i jest użytkowane jedynie na 0.11% serwerów w sieci - dane za: Web Server Survey). Ciekawe czy to zbieg okoliczności? Mi się widzi, że oni chyba mają coś więcej wspólnego niż tylko serwer...

26.07.2005, 14:57:13 (47) :e:coutopia v. 1.1.

Z braku czasu, na jakiekolwiek sensowniejsze akcje, zrobiłem sobie mały update oprogramowania ecoutopii. Po prawej czytelnik znajdzie nowy element peryskop, służący do oglądania widoków, które ja lubię oglądać (lub, które polecam jak nie ma czasu na sensowny wpis tutaj)...

Do grona superbohaterów dołączyła Maleństwo - serdecznie witamy :o)

2.06.2005, 16:27:27 (46) The Critical Mass

Dawno, dawno temu zdecydowaliśmy z Piterem, że powinniśmy się wybrać na Masę Krytyczną. Trochę z ciekawości, trochę z rowerowej przyzwoitości (bo też nie lubimy jak w Tym Mieście (tm) ścieżka rowerowa prowadzi do Nikąd (tm)), trochę z wariactwa fotograficznego.

Zbieraliśmy się równo rok... I kiedy usłyszeliśmy, że szykuje się rekordowa masa krytyczna, po prostu musieliśmy pojechać...

Piter dojechał do zgrupowania na Placu Zamkowym, ja niestety po drodze zaliczyłem mały error... Bo widzicie jak się ma alergię i jeździ na rowerze to nie należy kichać w momencie wskakiwania na krawężnik, bo zaowocuje to złapaniem gumy... Dętka poszła w drobiazgi (niestety w serwisie mieli tylko Dębicę - mam nadzieje, że to ustrojstwo jest lepsze niż mielonka z tegoż samego miasta), ale to nie koniec bo poszła też opona, i zastanawialiśmy się czy także i coś z kołem się nie schrzaniło... Najważniejsze jest to, że ja mam nową oponę, wszystko działa jak trzeba, a wy możecie obejrzeć kilka fotek...

Pan Franek zaczepia kierowców...
Nie ma to jak wbić się w peleton...
Wbijamy się na wiadukt...
Przy wodopoju...
Powrót do domu

31.05.2005, 22:20:26 (45) EPWA - LIMC - LIRQ - LIMC - EPWA

Miałem napisać, że ostatnio wiele się działo, jednak zobaczywszy datę ostatniego wpisu postanawiam zrezygnować z tego stwierdzenia. Widzicie to jest tak, że człowiekowi wydaje się, że jak już sobie napisał oprogramowanie do blogowania to będzie szybko i sprawnie wrzucał swe myśli na stronkę i będzie piiieeeęknie. Okazuje się, że to nie do końca tak. W związku z natłokiem zajęć powstaje konflikt pomiędzy chęcią podzielenia się z wami, a Sprawami Wyższej Wagi (tm). To jedna strona medalu – druga nie mniej ważna to dostęp do netu.

Jak niektórzy z Was wiedzą wybrałem się na tydzień majowy do Florencji. Nie myślcie, że było łatwo... Przed wyjazdem musiałem odwalić kawał papierkowej roboty na Uniwersytecie Wariackim, ale nie koniec na tym, bo rychło okazało się, że od pieniędzy papierkowych do pieniędzy na koncie droga daleka. I tak kwiecień minął...

W samolocie miałem swoje 5 minut i gdy tylko pilot ogłosił, że można wyciągnąć laptopy postanowiłem, że dokonam wpisu offline i wleję go na ecoutopię gdy tylko będzie dostęp do sieci, czyli np. na lotnisku w Mediolanie. Laptopa otworzyłem gdzieś nad Bramą Morawską i po krótkiej dyskusji ze stewardesą (na temat użytkowania odtwarzaczy CD podłączonych do komputera) mogłem się oddać pisactwu. Jednak szybko pomyślałem sobie, że poczekam aż osiągniemy wysokość przelotową, wtedy będzie to wpis dokonany najwyżej n.p.m. w całej historii blogowania. Tu kolejna przeszkoda -gdy tylko osiągnęliśmy wysokość przelotową, podano śniadanie, a że nie spałem od 4:30, jedzenie – a w szczególności kawa – dołączyło do Spraw Wyższej Wagi (tm). Laptop powędrował do plecaka. Wywędrował z niego gdzieś nad Alpami i napisałem wtedy to:

Jest coś niesamowitego w oglądaniu Matterhornu i za chwilę nieco schowanego Mont Blanc...

Po czym, tak zafascynowały mnie lodowce w różnych kształtach i rozmiarach, że ocknąłem się dopiero gdy rozpoczęliśmy schodzenie i laptop musiał powędrować do plecaka. Pomyślałem sobie - nie szkodzi walniemy wpis z Florencji.

We Florencji, z kolei, dowiedziałem się, że kurs odbywa się w Instytucie, w którym nie ma dostępu do sieci (a i tak udało mi się skorzystać z netu przez 5 minut na zasadzie półlegalnej).

Sam kurs był bardzo intensywny – Emergy and Complex Systems – no brzmi groźnie i generalnie jak się spojrzy na matematykę, która to opisuje, to można zwątpić. Jakby ktoś nie wiedział Emergy, to rozwinięcie podstawowych teorii energii w ekosystemach, zrobione przez H.T.Odum'a – samo dobre. Podstawowym założeniem jest to, że energii na różnych poziomach troficznych nie można sobie ot tak sumować. Chodzi o to, żeby wszystko wyrazić w tej samej energii na całej przestrzeni łańcucha pokarmowego czy też systemu. No dobrze już was nie męczę.

O samej Florencji napiszę niedługo (kolejny wpis oznaczony jako: "to do"), obiecuję. Poniżej zajawki sztuk 2.

Widok z Ponto Vecchio
Widok z Michaelangelo Hill

W drodze powrotnej miałem kolejną okazję do dokonania wpisu - na lotnisku w Mediolanie. Niby sieć rozpylona (WiFi typu b – wiadomo taniej – mniej nadajników trzeba), tylko użycie trzeba wykupić – szczerze? - wolałem kolejny krawat... (ciekawe kiedy ktoś wpadnie na to, że jak się płaci tzw. "opłaty lotniskowe", to w tym powinno być WiFi np.: wstęp za podaniem numeru boarding pass'u). Wpis nie został dokonany, z dwóch powodów. Po pierwsze widok na Alpy, wyobraźcie sobie, góry, złota poświata zachodzącego słońca, a na tym dosyć liczne stadko lenticularisów i najfajniejsze w tym wszystkim to, że widać jak wiatr tą chmurą miesza. Siedziałem sobie tak gapiąc się jak urzeczony... ruch w powietrzu ogromny, co chwila coś fruwa. Co chwila coś się parkuje... np. 747 przyjechał, wysypało się z niego stadko rabinów... aż się uśmiechnąłem, bo szli w nogę, jak armia jakaś. Chwilę później zaparkował się samolot z Chin – wyszli mnisi buddyjscy ubrani w te niesamowicie pomarańczowoczerwone szaty, do tego masa głośnych chińczyków, np.: pani z 4 dzieci – 2 na rękach, pouczepiane jak gdzie bądź, pozostała dwójka robi chaos wokół – rewelka. Pół godziny później przyjechał samolot z Somalii, z którego wysiadła grupa ludzi w tradycyjnych strojach – naprawdę pięknych. Do tego wszystkiego Alpy, lenticularisy ech...

Miałem ochotę cyknąć z samolotu fotkę zorzy górskiej no i ślicznej panoramy, niestety samolot się opóźnił dokładnie o czas jaki potrzeba na zmierzch astronomiczny = dokładnie tyle czasu, ile potrzeba na sprzątanie MD-80.

Po powrocie, do kotła uczelnianego, chłodniejszego od Toskanii o całe 20 stopni, znowu nie było czasu na wpis... Dziś w zasadzie też nie ma – jutro egzamin z konserwatorskiej i czynnej ochrony przyrody, a jeszcze się nie uczyłem... Tia... najbliższy wpis wkrótce.

20.02.2005, 0:45:01 (44) Moczydło Ride 2005

Jak co roku, daliśmy czadu w Parku Moczydło (jedyny oświetlony stok w Wariatkowie) - zjeżdżając na bele cym... W tej edycji Moczydło Ride do stałego squadu dołączyli: Isabelie - walcząca dzielnie, choć jej ubranie nabierało wody oraz Shot testujący nowy model śmiegolotu Sedes mk.1 (sic!)

Fotoreportarz już w krótce! Na zaostrzenie smaku grupenphoto (focił: Shot)

16.02.2005, 19:26:47 (43) Thinkpad The Walker czyli Kill Your Stress With Scrabble

W niezłym szoku będąc, donoszę, że autoryzowany serwis firmy IBM ZGUBIŁ (sic!) mojego Think Pada... Po dwóch dniach poszukiwań, powiedziano mi, że CHYBA (sic!) się odnalazł... Piękne nie? Ja w każdym razie czekam z niecierpliwością... na rozwój sytuacji...

Celem odstresowania postanowiłem więc zagrać w scrabble, co pociągało konieczność zainstalowania tegoż pakietu na świeżo postawionym Ubuntu. Ze zgrozą stwierdziłem, ze pakiet taki nie istnieje w źródłach dla Ubuntu... Obejście problemu jest proste (notuję qpm): ciągniemy pakiet scrabble_wersja.deb z archiwów Debiana, a potem sudo dpkg -i scrabble_wersja.deb i gotowe. Enjoy in times of stress...

2.02.2005, 11:14:10 (42) Zima sprzyja dziwnym pomysłom...

Boingboing donosi, że w NY walczą już z rowerzystami na ścieżkach rowerowych...

New York has declared war on bicyclists. Last week, participants in the monthly "Critical Mass" ride were dragged from their bikes and arrested, their wheels confiscated (this amid a climate where city lawmakers are proposing to ban "unlicensed" cyclists). The riders who were taken in had been riding in the bicycle lane and not interfering with traffic. Civil rights lawyers got the episode on video and the whole mess will surely end up in court.

Ciekawe kiedy z naszymi masami krytycznymi Miasto zacznie dyskutować siłowo... ale to tylko jeden z pomysłów na miłe spędzenie zimy...

Bo widzicie, zamiast wystawiać, łańcuch i kółka zębate na ciężką próbę, można uprawiać bardziej (jak się okazuje) pokojowe - w sensie duchowym - lub halowe lub stawowo-rzeczno-jezierne - w sensie przestrzennym - zajęcie. Mam na myśli sport z czasów, kiedy mężczyźni byli prawdziwymi mężczyznami, kobiety - prawdziwymi kobietami, a Małe Futrzaste Stworzenia z Alfy Centauri - Małymi Futrzastymi Stworzeniami z Alfy Centauri (tak to Douglas Adams). CURLING mam na myśli. Wiecie, to takie, gdzie jeden facet (może być oczywiście facetka) zamiata lodowisko, w takim tempie jakby chciał szczotką przemieść(ić) się na drugą półkulę, drugi ślizga się jak połamaniec i z miną niezwykle skupioną wprawia w ruch kamień, z rączką, do tego reszta drużyny wydaje z siebie odgłosy w stylu: "Yaaaa!", "Yap! Yap! Yap! Haaaa!"... A to oczywiście w celu zderzenia się kamienia z rączką z innym kamieniem z rączką, należącym do przeciwnej drużyny... No więc jak nie rozumiecie, o co chodzi, polecam śledzenie eurosportu - czasem późno w nocy pokazują relację z jakichs zawodów. Ponieważ w najbliższym czasie zawodów brak - polecam lekturę curlingbasics.

A jeśli ze sportów zimowych wolicie herbatę przy kominku, poczytajcie sobie w cieple *.

Ja tym czasem oddam się narciarstwu extremalnemu, do którego jakiś czas temu powróciłem. Wszystkim fanom białego szaleństwa polecam gorąco: Swiss Federal Institute for Snow and Avalanche Research, Avalanche Awerness. Polecam tym bardziej, że już w tym roku zdarzyło mi się obstawiać, czy gość podetnie tą deskę, czy nie... to nie było przyjemne...

1.01.2005, 13:51:00 (41) Pogoda na 2005...

Maciuś sprawdza pogodę w początkach Nowego Roku:

Na dziś... pogoda... beznadziejna, opady... ch___we, na jutro... pogoda... beznadziejna, opady ch___we, na przyszły tydzień... pogoda... beznadziejna, opady ch___we... no dobra...
Szczęśliwego Nowego Roku Drodzy Moiście Wy!

31.12.2004, 0:47:04 (40) The Warty Warthog

No bo widzicie, jak już zmiany mają być w tym roku, to na maxa... Za sprawą Shota wymigrowałem do Innej, Lepszej (tm?) dystrybucji linuxa.

Od dokładnie 47 minut, 4 sekund (zupełnie przypadkiem się zgrało... wiecie, jeszcze nie zwariowałem tak bardzo, żeby siedzieć nad instalacją systemu i cyrklować tak, żeby pierwsze uruchomienie było o godzinie 0:00:00) jestem posiadaczem Ubuntu. Powiem tylko tyle: jest to najszybciej instalujący się linux, z jakim miałem do czynienia (do tej pory...)... i do tego nie trzeba mu kazać instalować jądra w wersji 2.6 robi to sam... i wogóle zbędnych pytań nie zadaje... bajer mówię wam...

29.12.2004, 22:51:09 (39) Koncentracja... to rewelacja...

Dziś miałem wam napisać o GPS'ie. Wszystko zostało opracowane, przemyślane – są nawet źródła pisane i temu podobne bajery. Uruchomiłem tedy CMS'a - no dobra narzędzie do publikacji treści ekoutopijnych – i z poczuciem misji wprowadzenia Was w świat nawigacji satelitarnej zacząłem się zastanawiać...

Czy ten zielony... to on nie był mniej nasycony jakoś? Hmmm... na laptopie jest inaczej!?

A może by tak wziąć wszystko jak leci i przesunąć na środek i jeszcze zmniejszyć tak, żeby w trybie 800x600px dało się wyświetlać?

A właściwie to czemu by nie dodać jakichś bajerów, typu napisać skrypt do fotoblogowania i podczepić go do ecoutopii... e nie najpierw trzeba cyfrowy aparat nabyć...

A czy ktoś to w ogóle czyta?

Trzebaby jakiś nowy design zarządzić... jakąś zimę... może coś arktycznego?

Czy ecoutopia powinna mieć osobny katalog... a może by ją wrzucić do głównego katalogu na serwerze? W prawdzie, ze względu na zainteresowanie ekologią (stąd nazwa) i komputerami (stąd odwołanie do matematyki – nazwa katalogu "e" to także symbol takiej, fajnej liczby – ze względu na brak koncentracji nie mogę sobie przypomnieć ile wynosi e...) obecna sytuacja wydaje się dobra... ale czy na pewno taka jest?

I dlatego właśnie nie czytacie teraz o nawigacji satelitarnej...

Wy też tak macie, przy robieniu wpisu?

20.12.2004, 10:39:26 (38) International Business Machine R51 est arrivée...

Minęło już trochę czasu odkąd na moim biurku rozsiadło się Czarne 15". Kilka nowych doświadczeń przybyło... I trudno jest mi stwierdzić, czy dialogi, w rodzaju tego poniżej, biorą się z naturalnej, atawistycznej wręcz, niechęci, do czytania tekstów technicznych, czy może wynika to raczej z równie pierwotnej potrzeby odkrywania samemu... Wiecie, bo może to jest tak, że my sobie takim technicznym "odkrywaniem samemu" zapychamy pierwotne instynkty łowieckie? Mam na myśli, że może to jest taki techniczny instynkt supermęskości - coś jakby macho epoki komputerów? Hmmmm.?.!.

ekg
21:25 .-- Michaś --- -- - 21:25 : Mister jak dioda baterii 21:25 : mryga na zielono to 21:25 : naładowany jest? 21:25 `---- --- -- - 21:33 .-- Shot --- -- - 21:33 : nie, to znaczy, że się 21:33 : doładowuje 21:33 `---- --- -- - 21:33 .-- Shot --- -- - 21:33 : przynajmniej tak z moich 21:33 : obserwacji wynika 21:33 `---- --- -- - 21:34 .-- Shot --- -- - 21:34 : pomarańczowa = dużo brakuje, 21:34 : zielona mryga = mało brakuje. 21:34 : :) 21:34 `---- --- -- - 21:34 .-- Michaś --- -- - 21:34 : już mam - góglnąłem 21:34 : "thinkpad green 21:34 : blinking battery led" 21:34 `---- --- -- - 21:35 .-- Shot --- -- - 21:35 : :) :) 21:35 `---- --- -- - 21:35 .-- Shot --- -- - 21:35 : (a, tego, w instrukcji 21:35 : nie ma?) 21:35 `---- --- -- - 21:35 .-- Michaś --- -- - 21:35 : hmmm, instrukcja... wrrr 21:35 `---- --- -- - 21:36 .-- Shot --- -- - 21:36 : :) :) 21:36 `---- --- -- - 21:36 .-- Michaś --- -- - 21:36 : jakaś dziwna jest 21:36 `---- --- -- - 21:36 .-- Shot --- -- - 21:36 : nie wiem, nie czytałem. 21:36 `---- --- -- - 21:36 .-- Michaś --- -- - 21:36 : no właśnie 21:36 `---- --- -- - :_

P.S. Obserwacje są ciutkę nieaktualne... przestała mrygać... nawet jak się doładowuje... esz dioda jedna!

28.11.2004, 11:56:21 (37) Malá Fatra...

Nasz ostatni wypad na Slovensko doprowadził, miedzy innymi, do następujących wniosków...

...ja myślałem, że to ja jestem wariatem na punkcie gór, ale Naród Słowacki bije mnie na głowę – zresztą sami zobaczcie... przegląd słodyczy górskich.

Wnioski z testu organoleptycznego są następujące:

1. Im wyżej tym przyjemniej... no z niewielkim zawirowaniem w okolicy średniej arytmetycznej...

2. Masywy lepsze są od gór pojedynczych...

Jeśli traficie na górskie słodycze niewymienione w teście, proszę o dostarczenie egzemplarza... oczywiście w celach naukawych.

21.11.2004, 11:19:50 (36) Będzie tylko jeden komentarz...
18.09.2004, 9:57:03 (35) Debian - reaktywacja 2½

W kolejnym odcinku odyssei linuxowej "Debian - reaktywacja 2½" dobrze nam znani bohaterowie napotykają piętrzące się problemy... Oto partycja fat32 buntuje się, lecz zostaje błskawicznie odmontowana i za pomocą brawurowej komendy chmod (która była blokowana przez marsjan) zostaje upubliczniona. Jednak to nie koniec problemów... EKG wydaje się być nieco rozchwiane - daje się przeczytać tylko jedną stronę - reszta niknie poza granicą okna... Bohaterowie gubią słownik do OpenOffice, co wprowadzi ich w niebywałe tarapaty.

Debian - reaktywacja 2½ - odysseja linuxowa - w Twoim kinie we wrześniu!

Jednym słowem instalacja Xpercka Shot'a jest dużo lepsza od mojej, bo napotykam tylko pomniejsze problemy. Dzięki Shot! 3mamy kciuki za Twoje Misterium Magisterium...

29.08.2004, 0:30:56 (34) Debian - reaktywacja

Po długiej i tylko nieco owocnej walce z własną instalacją jedynego słusznego systemu operacyjnego na Ziemi udałem się do Guru, po instalację ekspercką

Patrząc na to, co nie działa tym razem, stwierdzam, że poprzednim razem nie poszło mi tak bardzo źle. Nie myślcie, że dużo w tym mojej zasługi - po prostu debian nie daje się łatwo zepsuć. Teraz w prawdzie nie mam czasu na doszlifowywanie i użeranie się od nowa ze sterownikami karty graficznej - są ważniejsze rzeczy - jakiś wygląd systemu musi być! Ku pamięci:
customize.org
gnome-look
art.gnome.org

21.08.2004, 20:59:18 (33) Stacja Ekologiczna Storczyk

Zasłyszana parafraza opisu morfologicznego rośliny: "W ogólnym odbiorze saprofit bywa nieco filuterny..."

Siedzę w Karkonoszach przygotowując model dynamiki ekosystemów leśnych. Sama stacja ekologiczna UWr zrobiła na mnie miłe wrażenie. Jeszcze milsze wrażenie zrobiły na mnie umiejętności geograficzne tutejszych ekologów.
Geografów to zapewne zainteresuje: Pamiętacie? Zawsze mówili nam na GIS'ach, że oprogramowanie jest drogie i w związku z tym, będziemy pracować na starych wersjach, które nie umożliwiają...
Tu, w Storczyku, używa się darmowego oprogramowania i to z wielkim skutkiem. Polecam zaprzestać męczarni w Surferze - zassijcie sobie GRASS'a.

19.07.2004, 21:59:21 (32) Siedząc nad projektem pracy doktorskiej

Siedząc nad projektem pracy doktorskiej pomagam sobie często książką Januarego Weinera dotyczącą pisania przyrodniczych prac naukowych. Nigdy nie udało mi się przeczytać jej od deski do deski (co wiele tłumaczy :) ale dziś zabrnąłem zdecydowanie dalej, bo aż do dodatku 1 (str. 110), a tam, proszę:

JULIAN TUWIM

NOC MAJOWA
ZAKOCHANEGO PRZYRODNIKA


Słodkie kląskania i trele
Słowik w gałązkach wyczynia
(Erithacus philomele,
Zwany też Aedon luscinia)

Jakaż to trawka majowa
Do twej sukienki przylgnęła?
To kurza noga krajowa
(Portulaca oleracea)

O, jak swawolny wiew igra
Koroneczkami twych falban!
Bez pachnie (Sambucus nigra)
Spójrz - brzoza (Betula alba)

Do różowiutkich twych uszek
Ćwierk jakiś dobiegł niezwykły...
To ptak - świstunka piecuszek,
(Phylloscopus trochilus) zwykły.

Błagania moje wynagródź,
Kocham cię wzniośle i szczytnie!
Daj mi twe usta, a paproć
(Aspidium filix) zakwitnie.

Nie dziw się, że drżę jak młokos,
i płonę w namiętnym szale!
Spójrz, luba, oto żywokost
(Symphytum officinale)!

Libido czuję do ciebie,
Ożenię się, chcę mieć dzieci!...
Oto Bliźnięta na niebie...
Alfa Małego Psa świeci...

1924
Weiner J., 1998, Technika pisania i prezentowania przyrodniczych prac naukowych. Przewodnik praktyczny., PWN, Warszawa.

Ja wprawdzie M. męczę tylko niżowym lasem łęgowym (klasy: Querco - Fagetea ewentualnie, czasem Salicetea, ale generalnie związek ALNION...) albo chmurami Cirrus tractus albo Altocumulus startiformis humilis - myślicie, że mam zadatki na poetę?

17.07.2004, 10:24:28 (31) The whole truth about cats and dogs

Once I heard two ecologists discussing the domestication process and it seems that this quote below might be the ultimate answer to "which animal is a man's best friend" issue:

"Dog thinks - man gives me food, hmmm, he must be a god;
Cat thinks - man gives me food, hmmm, I must be a god."
26.06.2004, 14:39:03 (30) GPS i Galileo i Glonass - czyli będzie lepsze pokrycie

Z całego szczytu pomiędzy UE i US będzie taki pożytek, że wszystkie systemy nawigacji mają funkcjonować razem (jak to ładnie ujęto w slangu urzędniczym: interoperability. Zresztą poczytajcie treść porozumienia.

Miło także, że w Mieście, Które Nie Zasypia i pod rządami Wujka Samo Zło, ktoś pomyślał o ekologii i postawił ekologiczny apartamentowiec. Serce rośnie...

23.06.2004, 21:46:20 (29) Były szczurki (Rattus norvegicus) teraz kota trzeba (Felis catus) nam...

Kiedyś w niedalekiej przyszłości, kiedy zostanie już stworzone nowe gospodarstwo domowe, będzie w nim wielu zwierzęcych towarzyszy. Zawsze chciałem mieć kota, a i M ten pomysł jest drogi, więc postanowiłem zobaczyć jakie rasy w kocim światku występują. Nie spodziewałem sie jednak, że można dobrać kocią rasę na miarę.

Psa także chciałbym mieć. To był pierwszy zwierzak z jakim się zetknąłem. Dziadkowie zawsze mieli psa i jakimś dziwnym trafem zawsze był to kundel - Misiek. Kiedy podrosłem odziedziczyłem zdrobnienie Misiek i może dlatego dziadkowie nie chcieli więcej psów - no bo jak takiego psiaka nazwać (choć naprawdę chodziło o brak czasu i niestety zdrowia). Mój Chrzestny kontynuował tradycję Miśków przygarniając, w swoim warsztacie, kolejne kundelki. Okazuje się, że psią rasę także można wygodnie dobrać.

18.06.2004, 22:22:29 (28) Lie-nux - powiedział pan od superkomputera

To już drugi miesiąc... zaraz zaraz 14-tego zaczął się trzeci... jak męczę się(?) z konfiguracją Debiana. Nie powiem - pewne sukcesy są, lecz prowadziła do nich długa droga. Po pierwszej instalacji nie działał net, co było o tyle ciekawe, że system instalował się z sieci. Po drugiej instalacji było pięknie, ale zepsułem partycję Windy z dosyć ważnymi danymi. Po trzeciej instalacji nauczyłem sie konfigurować GRUB'a, a partycja Windy działała. I od tego momentu zaczęło się... Już po 2 miesiącach udało mi się zainstalować drukarkę w systemie – to znaczy była wcześniej i nawet drukowała z wszystkich programów, tylko nie z OpenOffice'a, może się czepiam, ale ze względu na kompatybilność z MSOffice akurat ta funkcja była mi potrzebna.

Kolejny etap był nieco trudniejszy... hmm dobrze, że o tym nie wiedziałem. Miło mi było w trybie graficznym VESA, ale jakoś tak czułem, że GeForce MX440 może więcej. W celu zainstalowania karty graficznej musiałem zmienić jądro linuxa. Podobno to jak operacja na otwartym mózgu. Teraz mogę wreszcie zagrać w TuxRacer'a.

Co będzie dalej? Nie wiem. Nie mam jeszcze poprawnie skonfigurowanego dźwięku pod X'ami, muszę znaleźć jakiś wygodny program do odbioru poczty, edycji dokumentów php, coś do p2p. A jakby tego było mało, zostanie jeszcze konfiguracja skanera, nauka obsługi USB (na szczęście PQI – producent mojego pipka - pomyślał o pingwinie) itp.

Chcecie mi z pewnością zadać jedno proste pytanie: po co ja w ogóle to robię? Chlip wskazywał na pragnienie przygody, Shot mówi, że Linux nie nadaje się dla szerokiej publiczności, ale za to "sucks less". W zasadzie zgodzę się z nimi. Linux, a szczególnie Debian wymaga genów odkrywcy, stalowych nerwów, godzin czytania dokumentów elektronicznych na temat i nie na temat, wyrozumiałości najbliższych, sieci transferu innowacji (dzięki Shot), kawy oraz kojących nerwy zajęć, w stylu rzeźbienia w cemencie (może być także garncarstwo, balet, malarstwo, czy cokolwiek, co was uspokaja). Ale jaka jest potem satysfakcja, gdy oglądając Polskie superkomputery dowiadujecie się, że jeden z nich działa także na Debianie.

A tak na marginesie to powiem wam, że szef Zespołu d/s Komputerów Dużej Mocy i Oprogramowania w TASK'u słowo "Linux" wymawia [Lie-nux], co przypomina mi pewną piosenkę... Cóż może rzeczywiście sucks less, lecz z pewnością zostawia ślady w psychice.

18.06.2004, 20:14:38 (27) Odkurzacz o dużej sile ognia

Zawsze wiedziałem, że mój domowy elektrolux ma w sobie moc - zobaczcie sami (via: BB). A jeślibyście sami chcieli podczas wakacji zbudować coś fajnego, co wybucha, lata, lewituje albo robi inne "pożyteczne" rzeczy, zobaczcie koniecznie: SciToys

5.06.2004, 13:10:33 (26) Znamy tego faceta?

Czytając ostatnie girst'y wpadłem na wywiad z panem Kerr'em. Northern spotted owl, timber barons, Northwest Forest War - te pojęcia wydały mi się znajome. Po lekturze "A Friend of the Earth" T.C. Boyle'a, pan Kerr wydaje się bardzo znajomy... Ciekawe czy panowie się znają?

Postawy aktywistów zawsze mnie fascynowały. Nie z czysto sensacyjnego powodu - oto jakiś świr coś blokuje... Bardziej z pozycji obserwatora... Moja ekologia jest troszkę inna. Zakręcanie wody przy myciu zębów, papierowe/płócienne torby na zakupy, wyjazdy z dzieciakami, edukacja ekologiczna, badania naukawe i naukowe... ktoś mógłby powiedzieć, że to taka "ekologia w kapciach" i że pozostaje jakiś głód akcji. Z drugiej jednak strony, niszczenie sprzętu do wycinki drzew nie jest chyba skuteczne. Wydaje mi się, że wzbudza tylko agresję u ludzi, którzy z tego żyją (mam na myśli szeregowych drwali - drzewni baronowie to inna para kaloszy). Po prostu Smith czy Kowalski traci nagle jedyne źródło utrzymania - a ci ludzie naprawdę ciężko pracują. Ta moja edukacja jest skierowana raczej na to, żeby pokazywać, że można inaczej zarobić na chleb. Stąd właśnie zainteresowanie regionalnymi produktami ekologicznymi - jakąś alternatywą dla przemysłu drzewnego. I to może nawet nie w samej edukacji jest droga, ale w praktyce - bo inaczej mówienie o tym, że wyrąb lasów jest niedobry, że jakieś ocieplenie klimatu - brzmi jak bajka o żelaznym wilku i jest dobre przy piwku ale nie w życiu.

Jednak kiedy oglądałem reportaż o ludziach, którzy siedzieli na drzewach, kiedy budowano obwodnicę Londynu, to serce się rwało do nich. To jest słuszny protest i wydaje mi się, że realizowany słusznymi metodami - blokować - nie niszczyć. Zamiast bić ludzi, którzy wspinają się, żeby nas zdjąć, obrzućmy ich odchodami (to już w średniowieczu było popularne - w sensie nie jako sport tylko jako metoda obronna). Tylko pozostaje obawa, że kiedy protest się skończy, po kilku latach ktoś znowu będzie chciał coś zbudować... i znowu... i znowu - bo nie zmienią się postawy ludzi na tzw. stołkach. Stąd się bierze moja edukacja i wiara w działamnia jednostek. I jeśli jest to dla kogoś ekologia w kapciach, to z pewnością także w ostrogach.

3.06.2004, 20:24:46 (25) Karta Taternika

Dania mięsne:
Wołowy Grzbiet
Kotlet po Parysku
Żeberka w sosie
Żabie udka białczańskie

Dania z ryb:
Liny panierowane

Zupy:
Barszcz czerwony z korkerem

Dodatki:
Pierogi Zaruskie
Sałatka z karmidorów
Łysa polewa
Powidły
Bulwa pod Rysami

Zakąski:
TANAPka z szynką

Desery:
Naleśniki z serakiem
GOPRY z dżemem
Irysy
Kolebiak
Wanta cukrowa

Napoje:
Herbata z Rumanowym
Kawa z ekspresa
Wyciąg z rumianku
Napój firnowy

Restauracja Taternicza,
ul. Stanisławskiego 6+/8848,
tel. 2499 2655

Via: PKG

23.05.2004, 21:46:48 (24) Stara dobra sierra...

Przesiadam się powoli na debiana i muszę Wam powiedzieć, że jestem zachwycony jego bogatymi walorami hmm użytkowo - rozrywkowymi. Panel informujacy o pogodzie, 4 przeglądarki, darmowy OpenOffice, duża ilość gier (osatatnio grywam w scrabbla), a Shotowi wydaje się, że musi mi tłumaczyć, co to jest Beneath a Steel Sky...

"Testując" BaSS pomyślałem sobie o samoroście i oczywiście okazało się, że linki prezentowane dawno temu są już nieaktualne. Dla tych więc, którzy chcieliby uratować świat przed snem:
samorost

22.05.2004, 17:35:01 (23) Zapis Działalności Człowieka w Środowisku Przyrodniczym

Od czwartku do soboty w Wyższej Szkole Przymierza Rodzin. Pierwsze zderzenie moich badań z rzeczywistością akademicką wypadło nader pozytywnie. Dyskusje, prezentacje, wycieczki terenowe...

Natychmiast po pierwszym zderzeniu przyszło drugie... Naturalność krajobrazu - po długiej dyskusji wyszło, że nawet metodę wymyśliłem: mapa + forki lotnicze (z kilku horyzontów czasowych) potem patrzymy jak się struktura pozioma zmieniała - trzaskamy typologię, potem w teren i patrzymy na wybranych płatach (ang. patch) jak się zmieniała struktura pionowa - a szczególnie: co w roślinności i co w glebie siedzi - na koniec synteza, prognoza i po krzyku - proste nie?

Kto mi tylko zasponsoruje komplet map 1:25K Polski NE? Ech...

18.05.2004, 22:44:01 (22) A czy satyrę na Leppera zrobią?

Kilka wiadomości z laboratorium politycznego: po pierwsze niezwykła rzecz na góglu - upolitycznienie wyszukiwania (tm) (gógl: "kretyn"). A ludzie ciężkie pieniądze za takie miejsce w góglu płacą. Ciekawe swoją drogą czy w Brukselji już wiedzą?

A jak spojrzę za Bug daleko, to się okazuje, że tam też nieźle kombinują: Frodo nie był Bagoszem on był Gorzelaninem - ze szczególnym wskazaniem na gorzałkę i do tego, jak pisze BoingBoing za The Observer, "Frodo is cursed with the filthy tongue of a Russian criminal" - a może ktoś zrobiłby polską wersję Startrek'a?

24.04.2004, 20:27:20 (21) Rower power

Widzicie, bo ja znowu osłupiały jestem, ale jak tu nie osłupieć kiedy pędząc sobie w najlepsze ścieżką rowerową, na trasie Most Siekierkowski - ZUS, zauważam, że coś jest nie tak z powietrzem, moim wzrokiem albo jakimś innym czynnikiem wpływającym na czystość odbioru Wszechświata. Otóż przestrzeń przede mną ulega zafalowaniu – i jakież jest moje zdziwienie gdy wpadając na to zafalowanie stwierdzam, że na nowiutkiej ścieżce rowerowej są koleiny.

To po prostu jest tak, że w Tym Kraju koleiny nie są tworzone przez przeładowane tiry – jak wmawia się nam często, ale przez przeładowane rowery (dowód na wspomnianej wyżej ścieżce). Hasło "Tiry na tory" jest niczym więcej niż desperacką i jakże piękną próbą ratowania sytuacji Kolei Państwowych w sferze przewozów towarowych.

18.04.2004, 11:23:33 (20) A ja się na Corsie męczę...

I po co mi to było? Przecież na Equus caballus mam już uprawnienia (dzięki uprzejmości Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UW).

Zresztą sami zobaczcie:
Patently Absurd (via: BB)
a szczególnie napęd niehybrydowy.

14.04.2004, 22:06:04 (19) Fru-stra-cja na ma-xa!

Jest takie miejsce w Tym Mieście, gdzie można kupić wiele czasopism, książek uczonych i mniej uczonych ... ale czasopisma są najlepsze. Kupiłem więc tedy Nacjonalistyczego Geografika i zadowolony wróciłem do domu. Następnie zasiadłem w fotelu otwieram - a tam na stronie 26 piękne zdjęcie zapowiada jeszcze ciekawszą rozkładówkę (a nic tak nie kręci geografa jak rozkładówka ... z tornadem). Z zapartym tchem odchylam stronę, a tu ani drgnie. Myślę sobie - Ki czort? I zaraz znajduję odpowiedź....

Pracownikom Działu Czasopism przyszedł do głowy pomysł taki, żeby montując ustrojstwo piszczące (służące do wzywania pana ochroniarza przy przechodzeniu przez bramkę) skutecznie skleić rozkładówkę NG. Całość zakamuflowano zawijając czasopismo w eleganckie opakowanie z folii. Gratuluję pomysłu, jestem pod wrażeniem. To nawet lepsze niż Władca Pierścienic było...

3.04.2004, 14:08:20 (18) Jeszcze więcej pamięci masowych...

A bo to wicie Enter mówi o pamięciach USB jeszcze inaczej:

Flashki l.p. flashek
lub
Pamięci nieulotne

Ehh co kraj, to obyczaj...

29.03.2004, 23:22:57 (17) Jakbyście szukali tajnych raportów do poczytania w nocy...

Kiedyś napisałem o tajnym raporcie ale yahoo notkę zdjęło, a wayback machine jej nie znalazła... Jakbyście chcieli jeszcze poczytać (bo mnie np. naszła ochota w środku nocy poczytać sobie tajny raport - bo to tak szpiegowsko i wogóle):

wersja podstawowa: The Observer

Wersje przetworzone:
wersja ABC News
wersja A4F

27.03.2004, 21:14:22 (16) Bo dziś się godzina zmienia i to w złą stronę...

Wiecie co? No to skandal żesz jest! Ja tu się zajmuję unStructured Procrastination (w odróżnieniu od: Structured Procrastination via: wycinki rzeczywistości), a tu mi proszę - noc skracają. Dlaczego noc - spytacie - jest dla mnie tak istotna i co więcej dlaczego u geografa (który w końcu zna Prawa na jakich opiera się wszechświat - przynajmniej Ten) to całe poruszenie... Otóż nic bardziej oczywistego. Kiedyś u Shota wyczytałem (to chyba w: sygnaturkach jest było(?)), że informatyk to taki gość, który przekształca kawę w linijki kodu. Owszem tak zwykle jest, bo jak się siedzi w dusznym pomieszczeniu (bo żeby otworzyć okno, trzeba sięgać przez mainframe´a monitor 17" i stertę płytek - dzięki którym badam zjawiska lawinowe w małych skalach biurkowych), gapi się w monitor, słyszy kojący szum wentylatorów, to jak tu nie przysypiać? Jeżeli jeszcze zastosujemy zdolności informatyczne do jakiegoś ciekawego projektu (np.: ja teraz lekcje, bogato ilustrowane i usieciowione dla gimnazjalistów tworzę), to rychło okaże się, że potrzebujemy dodatkowego pobudzenia naszej aktywności w postaci kofeiny, teiny czy czego tam takiego. Teraz widzicie dlaczego kawa. Przejdźmy więc do kolejnej części naszego wywodu: "dlaczego noc". Otóż gdy chcemy efektywnie produkować linijki kodu, przy założeniu, że szum hipnotyczno-kojący wentylatora jest stały (bo jak nie jest, to obawa przed spaleniem procesora zapewnia więcej niż optymalne ciśnienie krwi, puls i poziom adrenaliny naraz), trzeba nam stałej dostawy środka pobudzającego w postaci wspomnianych wyżej środków.

I teraz uwaga, odkrywam przed Wami Prawdę Wielkiej Wagi(tm). Częste picie środków kofeinopodobnych irytuje żołądek. Co prowadzi do bezsenności spowodowanej pieczeniem przewodu pokarmowego i ogólnym pobudzeniem organizmu. W związku z czym, pracuje się do godziny trzeciej lub czwartej - bo skoro nie można spać, to coś robić trzeba. A żeby nie spać jak się już pracuje (bo szum kojący), to wiecie co... Tak! Można się rozpuszczalnika napić w nadziei, że skoro pomaga na kaca, to może i na pieczenie w przewodach pomoże. Skutków ubocznych tego kroku domyślacie się... (mówią, że sztuczna kofeina działa nawet lepiej). Więc jeśli godzina szósta (zaznaczam: używam systemu dwudziestoczterogodzinnego) zastanie takiego delikwenta przed klawiaturą, to zwykle nie powoduje to w nim znaczącego zdziwienia, a poranna szklanka jogurtokefiru koi (wreszcie) stargane śluzówki i można zacząć odpoczywać.

Podsumowując: skoro kawa w linijki - to sen = fałsz, co zostało opisane powyżej. A skoro sen może nastąpić dopiero nad ranem, to sami już rozumiecie dlaczego szlag mnie trafia na samą myśl, że mam jakieś wskazówki przesuwać i do tego w złą stronę.

20.03.2004, 22:07:16 (15) Wiosna idzie

Ostatnio, czyli przez jakieś 5 miesięcy, miałem poważne problemy z naukową schizofrenią. Jak wszyscy wiedzą uczęszczam na studia w EUROREGU, ale z wykształcenia jestem ekologiem krajobrazu. I problem gotowy, bo jak tu być geografem fizycznym w środowisku regionalistów i do tego silnie społecznych? Odpowiedź prosta. Nie da się. I te nocne lektury dzieł geoekologicznych, pod kordłą – tak, żeby się nie zdradzić przed samym sobą. I tłumaczenie, że studia takie to dobre są, bo kasa z tego będzie...

A tu proszę, wiosna idzie. Mój przyrodoznawczy zachwyt odżył ze ztysickrotnioną siłą. I powiedzcie mi teraz, drodzy moiście Wy, jak tu nie być przyrodnikiem, kiedy: szpaki przyleciały, trznadle napadają w ogrodzie M., kawki sejmikują, a gawrony już dawno zniknęły. Został tylko czarno biały film w aparacie, może się co czarnobiałego trafi.

Odżywa we mnie moc i muszę powiedzieć, że sen zimowy dobiegł końca. Spojrzenie z boku na całe moje przyrodnictwo, praca nad warsztatem naukowym (nie mówię tylko o CMCS’ie, po którym taki jakiś niedosyt został – no przynajmniej po pierwszym zjeździe i pracach dyplomowych, że te modele taki faje i kręcą się ale.. tak mało fizyczne i bez identyfikacji – ale też nie żebym był malkontentem, System Dynamics to cenny sposób myślenia o świecie), czytanki i przemyślenia zdecydowanie dużo dały. Jakaś ta moja geoekologia zrobiła się dojrzalsza. Dlatego w tym roku napadniemy na studia doktoranckie (trzeba ino jakiś fajny projekt badawczy wymyśleć).

Tymczasem gawrony odleciały, a mi projektów się wyroiło aż miło. Wojtek podrzuca do recenzji, Marek Kamiński napada na Biegun – a ja mam o biegunie pisać dla jego fundacji, reforestacja Karkonoszy w zanadrzu, CMCS 2/2 za pasem, jednym słowem piknie jest. I wiecie co? Skończyła się moja schizia. Wiem, czuję! Chcę być przyrodnikiem i jestem nim. I wiecie co? HOWGH!

A jakbyście się zastanawiali dlaczego jutro będzie padać? Wyjaśnienia mogą być 2:

Systemowe
Zanieczyszczenia przez tydzień się gromadzą w atmosferze. Dlaczego? Bo jeździ masa ludzi samochodami, zamiast przez maszynkę kilometry przekręcać alibo per pedes. Tak więc zanieczyszczenia. I co się dzieje w weekend? Czyści się atmosfera (no dobra fronty, masy powietrza, itd. itp. grają rolę).

Klimatologiczne
Bo widzicie pogodą można sterować (i nie żeby tu jakieś jodki srebra od razu). Jutro będzie padać, bo ja inauguruję sezon rowerowy. Co wy też chcecie? No to będzie padać tym bardziej! Oczywiście do deszczenia przyczyni się ktoś, kto umyje samochód albo zapomni z domu parapluja jako, że są to potężniejsze metody sterowania pogodą niż jodek srebra i mój rower razem wzięte.

Wiosna idzie sursum corda! Zażalenia proszę kierować w kierunku Wszechświata.

20.03.2004, 19:55:53 (14) Ładna, niebieska (metallic) pamięć masowa...

...narzędziem jest powalającym. Bzz - bzz znaczy USB i już 100Mb mamy w kieszeni, potem BSU zzb - zzB i już leży na dysku. Jednym słowem człowiek wymyślił kubełek na dane... i teraz przelewać można. Powalające są też nazwy zobaczone i zasłyszane:

pamięć masowa (USB)
urządzenie przechowywania masowego
urządzenie danych USB
pamięć masowa włączana do USB
pamięć flash z interfejsem USB
pamięć flash disk

ciag dalszy z pewnością nastąpi ...

6.03.2004, 21:19:30 (13) Pipek w synonimach

Wiecie... szperam w sieci, bo chcę kupić pamięć USB (żeby np.: nie marnować płytek na tony prezentacji na EUROREGU) ...więc... szukam testów sprzętu, szukam opisów itp. Także tym razem z pomocą przychodzi chip. Co powala na kolana, to nie dokładność testów, nie przytłaczająca ilość danych technicznych lecz... język.

Specjalnie dla czytelników Myśli krótkie i niekompletne zestawienie synonimów pipka:

pipek
pamięć USB
USB drive lub flash USB drive
klips USB
dysk błyskowy

Najlepszych synonimów dostarczył: chip.pl

4.03.2004, 22:16:51 (12) O fascynacji Nowoczesną Technologią
Bo wiecie teraz każdy ma pipka
M:
bzz - bzz, bzz - bzz... znaczy USB
29.02.2004, 23:07:38 (11) Czy skoro tak pędzi to jest sterowny?

Ostatnie wiadomości z branży pralni chemicznych uderzyły mnie z wyjątkową siłą ... otóż okazało się, że czas kurczy się w praniu dość znacznie. Krótko mówiąc złota zasada Dra. Wicika: "8h snu, 8h pracy, 8h zbawy" przestała działać. Nie dziwcie się więc, że oststnio zastój mamy w myśleniu ekoutopijnym.

Świat jednak pędzi jak zawsze. Świat zmienia się jeszcze szybciej niż pędzi (czyli na marginesie zapiszmy, że Świat jest Kobietą - bo ona zmienną jest - i to Kobietą Biznesu - bo ona pędzi zwykle). A z tego pędzenia i zmian wiele radości mamy. I proszę, dotychczas tylko niektórzy zdawali sobie sprawę z faktu, że degradacja środowiska pociąga za sobą bardzo poważne skutki ekonomiczne. Teraz, jak się okazuje, niektórzy dostrzegają w tym zagrożenie stabilności pokoju światowego i słusznie. Czy mamy szansę coś zmienić? Czy to tu (punkt w czasie) jest rozdroże historii, cóż miejmy nadzieję, że Wujek Samo Zło skręci tam gdzie trzeba.

Polecany powyżej dokument przynosi pewną nadzieję na nowy prąd myślowy. Jeśli byłbym futurologiem powiedziałbym, że USA zdecydowanie zmieni swoją politykę... - "teraz będziemy atakować kraje, które trują" - powie Wujek Samo Zło i zaatakuje sam siebie. Dzięki temu na świecie nastąpi nowy ład ekonomiczno polityczny, wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Ja w każdym razie nadal chciałbym wybudować M. domek WE wzgórzu, a biorąc pod uwagę trendy polityczne, brak czasu i recesję w przemyśle budowlanym domek będzie wzmocniony starym, dobrym żelbetonem, będzie miał niezależne źródło czegosięda i tym podobne gadżety. A biorąc pod uwagę stabilność i pokój światowy oraz recesję w niektórych gałęziach przemysłu - na parapetówę przynieście coś nieekologicznego - tylko żeby bezodrzutowe było.

2.02.2004, 10:28:40 (10) Jeszcze więcej Marsa
27.01.2004, 13:48:27 (9) Cuda epoki industrialnej

Uwaga! Mocne:
Galeria syfu

26.01.2004, 15:57:44 (8) Mars Ho!

Wracam do tematów marsjańskich, bo wydaje mi się, że projekt wyprawy w te rejony wszechświata potraktowałem ostatnio zbyt ostro. Z pewnością jest to spowodowane pewnym niesmakiem jaki odczuwam na myśl o "dokonaniach" szeroko pojętej Administracji George’a W. w dziedzinie ochrony środowiska.

W rzeczywistości wspominana druga strona medalu błyszczy o wiele jaśniej. Większość technologii ekologicznych np.: służących do pozyskiwania energii opiera się na technologiach kosmicznych (no dobra przyznam się, chciałbym mieć panel fotowoltaiczny). Nie zapominajmy także, że najbardziej zaawansowane technologie przetwarzania odpadów zrodziły się właśnie w programie kosmicznym.

Zastrzeżenia budzi we mnie jedynie sposób realizacji "misji marsjańskich". Taki zryw prócz niekłamanych korzyści może przynieść wiele zagrożeń. Czy aby osiągnąć wyżyny orbity Marsa wspomniana Administracja nie obniży norm dotyczących ochrony środowiska – przecież pan Bush odczuwał już dyskomfort związany z tym tematem (nie mam na myśli tylko protokołu z Kioto). Miejmy nadzieję, że Gorge nie zdąży nic zepsuć, a następny prezydent będzie miał więcej oleju w głowie.
A tak na marginesie... znów budzi się we mnie pytanie: co by było gdyby Al Gore został prezydentem USA?

Miejsce Rosji w wyścigu na Marsa także budzi pewne wątpliwości. Po pierwsze nie wiadomo czy Rosja jest jeszcze w stanie wykrzesać z siebie tyle innowacyjności, żeby udało się wyprawę marsjańską zmontować. Jeśli chodzi o sprawy związane ze środowiskiem przyrodniczym, mam wątpliwości czy Rosję będzie stać na czyste technologie. Poza tym wyścig na Marsa w obecnych realiach ekonomicznych wydaje się być dla Rosji jedynie obciążeniem. Wyścig na Księżyc to zupełnie inna sprawa. Chodziło o prestiż, o pokazanie zawszonym kapitalistom, że socjalizm jest najlepszy. Dziś chodzi o pieniądze. Przede wszystkim chodzi o pieniądze ze sprzedaży codziennych zastosowań technologii, które przy okazji Marsa powstaną. Czy Rosję stać na stworzenie takich technologii, co więcej czy przy olbrzymiej konkurencji i doświadczeniu USA ktoś mógłby Rosyjską technologię kupić? Czy rosyjski program marsjański zarobi na siebie?

Poza wielkimi walorami poznawczymi, niewątpliwie programy obu krajów pobudzą gospodarkę (tym bardziej, że konkurencja to pożyteczne zjawisko) i myślę, że w tym kierunku przede wszystkim zmierza projekt Bush’a . Co do zysków i strat... cóż zobaczymy...

24.01.2004, 20:14:54 (7) IMHO niektórym to pomóc może :)

Dziś polecam słownik akronimów:
AcronymFinder
Acronym Server
Globemaster Dictionary

A w rozumieniu slangu sieciowego pomoże:
The Internet Language Dictionary
Akronimy też tu mają. Osobiście najbardziej odpowiada mi BSOD - wiele mówi o Windzie. Szczególnie metaforycznie...

21.01.2004, 22:21:13 (6) ........................... Brother*

Sesja trwa, więc żebyście się odstresowali, po-od-glądajcie sobie różne takie:
Owl Cam
Wolf Cam
Pitaszki

* wpisać odpowiednie
20.01.2004, 22:48:29 (5) Naszła mnie myśl taka zupełnie banalna, naiwna a może nawet absurdalna,...

...że oto cała akcja z lotem na Marsa, bazą na Xiężycu i.t.d. jest po to, żeby było gdzie wiać jak już zupełnie zepsujemy środowisko Tutaj. Może to zabrzmi śmiesznie ale przecież lecąc gdzieś i budując bazę psujemy szeroko pojęte środowisko Tam. Co więcej, nie jestem w takich absurdalnych (?) myślach osamotniony - sami zobaczcie. Poza tym na Marsie nie ma greenpeace, więc gdyby jakiś reaktor się "popsuł" to nikt nie będzie "przeszkadzał"...

Jest oczywiście druga strona medalu. Kontrakty, staże, strumienie finansowe, nowe technologie... Wyścig kosmiczny Kennedy'ego przyczynił się znacząco do rozwoju techniki badań Matki Ziemi, więc może za parę lat będę napadał z pecetem wielkości xiążeczki Mao długopisu zapałki i obserwował samego siebie z góry przez satelitę. Krótko mówiąc może Enviros też sobie coś uszczkną z programu kosmicznego Bush'a, w kwestii technik i narzędzi badawczych. Jednak pozostaje pytanie: Czy będę miał co oglądać przez satelitę? Czy nie będę napadał na przykład z kajaka (globalne ocieplenie - podwyższanie się poziomu mórz)? Czy w ogóle będę miał gdzie napadać?

17.01.2004, 22:40:31 (4) Duralex (tm) sed lex

Przez ostatni semestr robię w naukach społecznych i jak napomknąłem w poprzedniej myśli, sesja na EUROREGU jest zjawiskiem niebezpiecznym (szczególnie dla przyrodnika), bo trzeba czytać takie różne, prawne teksty:

"Polityczne uzasadnienia interwencjonistycznego działania w sferze wolnej gospodarki bywają intensywnie zalecane z różnych pozycji."
DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA Uregulowania prawne

Jednak zdecydowanie pierwsze miejsce w kategorii fajnych tekstów należy się Panu Magistrowi, który na wykładzie głośno zastanawiał się nad doborem słów:

"...alkomat nieee... algorytm... nieeee... alkomat!? Hmmm... obliczają według algorytmu...."
17.01.2004, 22:03:27 (3) The King Has Turned Into A Raving, Drooling Lunatic... You Are Next

Goblins? Oczywiście, że pamiętam Shot. Ale Sierra w ogóle była znana z niezłych gier przygodowych (Sam grywałem w Questy nie mówiąc już o Gabriel Knight). Z tytułów nie-przygodowych The Incredible Machine była u mnie na topie.
Dawno, dawno temu... jak chodziliśmy na informatykę do Pałacu Młodzieży (tak pierwszy program napisałem w Turbo Pascalu, tak byłem w Pieczarkach) to oprócz Supaplexa tylko TIM nas kręcił.

Wracając do samorostu... Z okazji sesji - jest to ukojenie dla moich starganych nerwów - więcej takich proszę :)

9.01.2004, 21:20:10 (2) Wieczór fajnych tekstów

Wyżyw kartograficzny do obejrzenia.

Źródło: Wyd. Kart. Mapy Ścienne - Beata Piętka.

Uwagi o społecznym życiu pierścienic.

Katalog Traffic Club

Bez komentarza... :-)


Warning: date() expects parameter 2 to be long, string given in /srv/home/loup/ecoutopia.org/public_html/e/wszystkie.php on line 56
(1) Pisanie pierwszego postu jest straszne - zamiast manifestu

Na mocy powyższego stwierdzenia informuję, że będę się streszczał :-)

Tak wiem macie przed sobą jeszcze jeden blog. I jak każdy autor mam nadzieję, że będzie inny niż wszystkie.

Olbrzymiej dozy inspiracji i wszelakiej pomocy udzielił mi w swej wielkiey łaskawości Shot, za co bardzo, bardzo dziękuję.

Jeżeli chodzi o treść niniejszego kuriozum, zdecydowanie będą przeważały moje zapiski z sieciowego globtrotuarstwa, zresztą sami zobaczycie...

Miłego czytania :-)